wtorek, 29 kwietnia 2014

Piętnastka



Po niespodziewanym wybuchu Selena nie wiedziała co ma robić. Justin zachował więcej trzeźwości, pociągnął dziewczynę za rękę i pobiegł w stronę domu.
-Ale… ale Justin… - zaczęła.
-Chodź – mruknął.
Gdy zadyszeni dotarli do domu, Pattie wyglądała ich z niecierpliwością wymalowaną na twarzy.
-Wreszcie jesteście – powiedziała  nieświadoma niczego kobieta.
Justin bez słowa pobiegł na górę, a Selena uśmiechnęła się do Pattie i poszła za nim. Weszła do swojego pokoju i usiadła na łóżku. Zaczęła się zastanawiać, dlaczego Jacob zrobił coś takiego. Chciał ją zabić? Nie wiedziłała co ma zrobić, przecież rzuciła tą paczkę  w ludzi! A jak kogoś zabiła? W tym przypadku to jej wina, nie Jacoba. Dlaczego chłopak najpierw oddał jej skradzione pieniądze, a potem zrobił coś takiego? To nie miało sensu. Równie dobrze mógł skłamać, że kasa jest w kopercie. Nagle oblał ją zimny pot. A co z Lazy? Skoro ją chciał zabić, co zrobił z jej przyjaciółką? Może teraz spróbuję ją zamordować, skoro nie udało mu się z Seleną. Zrozpaczona, chwyciła telefon i wybrała numer Lazy. Modliła się, żeby odebrała.
-Halo? – usłyszała damski głos.
-Lazy?! – zawołała z entuzjazmem. – Gdzie jesteś? Co się dzieje? – w tle leciała muzyka.
-Poczekaj! – usłyszała szum, a potem trzask zamykanych drzwi. Hałas ucichł. – Powtórz – głos się roznosił, najprawdopodobniej była w łazience.
-Gdzie jesteś? - spytała Selena.
-U Jacoba. Właśnie przyszedł z centrum handlowego, kupił przekąski. Coś się stało?
Po chwili milczenia dziewczyna odparła:
-Jacob chciał mnie zabić.
-Bzdura! – wykrzyknęła Lazy. – On nigdy by czegoś takiego nie zrobił.
-Nie byłabym tego taka pewna. Oddał mi pieniądze, ale razem z nimi dziwną paczkę, która zaczęła pikać, gdy szłam ulicą. Wyrzuciłam ją, wybuchła! Uciekłam stamtąd. Coś się tam mogło stać.
Jej przyjaciółka rozesmiała się.
-Jacob zrobił ci żart!
-Żart? – obruszyła się Selena. – Ten żart był śmiertelny! Pierwszy „dowcip” jaki mi zrobł wybaczyłam mu, bo oddał te pieniądze, ale jeżeli ta bomba kogoś skrzywdziła, nie naprawi już tego!
-Nie przesadzaj! Nikt się nie dowie. Muszę kończyć, cześć! – Lazy się rozłączyła.
Selena nie mogła w to uwierzyć. Jej przyjaciołka zachowuje się tak beztrosko, że możnaby pomyślec, że to nie ona- zawsze rozważna i wrażliwa. Pokręciła głową. Tu jest coś nie tak.  Położyła się na łóżku i przytuliła poduszkę. Może Jacob zmusił ją, żeby tak się zachowywała? On coś knuje. Może nawet oby dwoje. Nawetnie zauważyła kiedy, zasnęła. Obudziła ją Pattie.
-Wstawaj! Zrobiłam kolację.
-Tak – wymamrotała Selena, nie do końca świadoma co się dzieje.
Zeszły razem na dół. Justin już siedział przy stole, dłubając widelcem w makaronie usmażonym z jajkiem. Znowu ignorował Selenę. Miała już tego dosyć, więc po posiłku poszła do jego pokoju. Czytał jakąś książkę.
-Justin? – zamknęła drzwi.
Zaskoczony, podniósł głowę i spojrzał na dziewczynę. Zrobił jej miejsce na łóżku. Usiadła obok niego i zaczęła:
-Chcesz walczyć z chorobą, tak?
Kiwnął głową.
-Chcesz przypomnieć sobie, kim jestem? Nasze wspomnienia?
Po chwili namysłu mruknął:
-Tak.
Selena się ucieszyła. Ciągnęła dalej:
-Więc… Zaczniemy może od początku? Wiesz, z poznawaniem i tak dalej.
Chłopak zmarszczył brwi.
-Jestem Selena Gomez – wyciągnęła do niego rękę.
Uścisnął ją, mówiąc:
-Justin Bieber.
-Miło mi cię poznać .
-Mi też – chłopak się uśmiechnął, rozbawiony tą sytuacją.
Odwzajemniła uśmiech, po czym zapytała:
-Opowiesz mi coś o sobie? Czego słuchasz?
Prowadzili konwrsację przez następną godzinę, śmiejąc się i opowiadając o sobie. Pattie weszła po schodach, chcąc zabrać ciuchy do prania, i usłyszała chichoty dobiegające z pokoju Justina. Podeszła bliżej i podsłuchała:
-A książki? Jakie czytasz? – to był głos Seleny.
-Fantastyczne. Wiesz, Hobbit, Harry Potter – to moje ulubione.
-Naprawdę? Ja też uwielbiam! A oglądałeś film?
Kobieta uśmiechnęła się, przypominając sobie, że w trójkę chodzili do kina na wszystkie części Harry’ego i Hobbita. Razem z napływającymi wspomnieniami, zeszła na dół. Przyjdzie po pranie później.

CZYTASZ = KOMENTUJESZ
naprawdę. zwykła kropka.
W długi weekend dodam (chyba!) 2 rozdziały.

5 komentarzy: