piątek, 25 kwietnia 2014

Czternastka




Następny tydzień Sele spędziła na zyskiwaniu sympatii Justina i zamartwianiu się o Lazy, która przyszłała jej tylko sms-a „Nie martw się. Mam wszystko pod kontrolą”, i nie odbierała telefonów. Jeżeli chodziło o Justina, nic się nie zmieniło. Nawet nie przeprosił jej za ten „wypadek”. Powidział jej tylko, że jest dziecinną lalunią. Owszem, była dziecinna, nieśmiała, cicha i nierzucająca się w oczy. Nie pokazywała też swoich uczuć. Zraniły ją jego słowa, ale nie przyznałaby się do tego za żadne skarby świata. Nawet przed samą sobą.
Do końca wakacji został tydzień. To okazja, żeby pokazać Justinowi szkołę i nawiązać więź.  Musiał mieć płatne, indywidualne zajęcia z psychologiem i osobne lekcje z nauczycielami. Szpital na szczęście sponsorował jego leki, więc miały z czego zapłacić za psychologa. Chodził do niego od  dwóch tygodni i już widać nieznaczną poprawę- zaczął więcej się udzielać w rozmowach i pomagać Pattie, ale nadal ignorował Selenę. Dziewczyna codziennie zabierała go na półgodzinne spacery. Próbowała wtedy z nim rozmawiać, ale on zawsze odpyskowywał lub nie odpowiadał. Rozglądał się ciekawie po mieście. Bardzo lubił te wypady, tylko denerwowała go gadatliwość Seleny. Najchętniej wrzuciłby ją do wody, albo uciekł, ale rozmawiał o tym z Pattie i zabroniła mu jakichkolwiek wybryków i nakazała posłuszność.
Jednego popołudnia, gdy spacerowali po parku, Selena odezwała się do Justina:
-Minęło już 30 minut, wracamy do domu.
Chłopak bez słowa zawrócił w stronę domu.
-Ale, czekaj – dziewczyna złapała go za ramię – Jeśli chcesz, pójdziemy na lody.
Twarz Justina rozjaśniła się, uśmiechnął się i energicznie kiwnął głową.
Skierowali się do centrum miasta, po drodze powiadamiając Pattie że wrócą później. Szli ulicami ruchliwego Londynu, ignorując ciekawskie spojrzenia wścibskich ludzi. Wszyscy wiedzieli że miał wypadek, niektórzy specjalnie go pozdrawiali, żeby zobaczyć jego reakcję, ale Justin nie odpowiadał. Był nad czymś zamyślony. Ostatnio, gdy Selena spytała się o co chodzi,  wpadł w szał i krzyczał, że to nie jej sprawa, więc teraz wolała się nie odzywać. Doszli do centrum handlowego i weszli do budynku. Wmieszali się w tłum. Było tu mnóstwo ludzi, przygotowywujących się do szkoły, kupujących nowe ubrania i długopisy. Dopchali się do budki z lodami, Justin wybrał waniliowe i truskawkowe, a Selena śmietankowe. Usiedli przy nieużywanej scenie, jedząc w ciszy przysmak. Dziewczyna zauważyła plakat ogłaszający mini-koncert jakiegoś mało znanego, popowego zespołu.
-Zobacz, Justin, nie masz ochoty wybrać się na koncert? – wskazała na szyld.
Chłopak spojrzał i przeczytał na głos:
-Zespół „Malinka” zaprasza na koncert 28 sierpnia o godzinie 16:30 w centrum handlowym. Wstęp i poczęstunek darmowy – zmarszczył brwi. – Znasz ich?
Selena była szczęśliwa, że wreszcie coś do niej powiedział.
-Nie- odparła. – Ale myślę, że Pattie nas puści. Chciałbyś pójść? To trwa tylko 2 godziny.
-Nie wiem- powiedział po krótkim namyśle. – Zastanowię się.
-Jasne – zgodziła się dziewczyna.
Justin nie odpowiedział, znów się zamyślił. Wtedy Selena zauważyła umięśnionego mężczyznę, który szedł w jej stronę. To był Jacob.
-Justin – wstała. – Musimy już iść.
Bez protestowania poszedł za nią. Jacob zmienił kierunek i przyśpieszył kroku, żeby nie zgubić dziewczyny. Wmieszali się w tłum, niemal biegnąc do wyjścia. Nagle ktoś złapał Selenę za ramię. Odwróciła się i stanęła oko w oko z chłopakiem, który ją okradł.
-Cześć – powiedział.
Dziewczyna spojrzała na niego podejrzliwie.
-Posłuchaj – zaczął. – Wiem, że nie masz o mnie dobrego zdania, ale ja potrzebowałem tych pieniędzy. Lazy ze mną porozmawiała i namówiła mnie- oddam ci tą kasę.
Selena zamrugała i wzięła od niego pieniądze razem z podejrzanym listem.
-A to co? – przyjrzała się kopercie – Jacob, co w tym jest? – podniosła głowę, ale chłopaka już nie było.
-J-Jacob? – zawołała go.
-Odbiegł – burknął Justin – Idziemy?
-Tak, chodźmy – dziewczyna ostatni raz obejrzała się i ruszyli do wyjścia.
Zastanawiała się, co jest w kopercie. Coś twardego, kwadratowego… do jej uszu dotarło ciche pikanie, gdy chciała powąchać paczkę. Zmarszczyła brwi. Dochodziło z koperty. Obróciła ją wokół własnej osi, a pikanie wzmogło na sile. Nagle domyśliła się, co to jest. Z przerażeniem rzuciła ją w bok, po czym krzyknęła:
-Uwaga!
Rozległ się potworny huk, potem płacz dziecka i rozdzierający krzyk mężczyzny. 

-----
Rozdziały będą pojawiać się nieregularnie. Następny spodziewam się dodać za tydzień. Przepraszam, że taki krótki, następny będzie dłuższy :)

CZYTASZ=KOMENTUJESZ
zwykła kropka mi wystarczy, naprawdę.

3 komentarze:

  1. jejku kocham to opowiadanie <3 z niecierpliwoscia czekam na kolejny rozdzial :*
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. świetnie piszesz strasznie mnie to wciągnęło do czytania czekam na kolejny rozdział *: <333

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekam na kolejny rozdział xd nie Moge sie doczekać <3

    OdpowiedzUsuń